Niczego nie obiecuję, ale może czasami coś skrobnę, żeby ożywić tego trupa
Raczej rzadziej niż częściej ale postaram się.
Na początek może małe podsumowanie ubiegłego roku, a konkretnie Lugpolowy konkurs Moc Miesiąca i Moc Roku. Jak część wie, a część nie wie co miesiąc mamy na Lugpolu taki dziwaczny konkurs. Dziwaczny bo konkursem trudno go nazwać. Jedyna reguła to zbudować coś w danym miesiącu i zgłosić się. Potem głosowanko i “ta da!!!” Mamy Moc Miesiąca. No i konsekwentnie jak już uzbiera się 12 prac z danego roku następuje wielka chwila i wybieramy MOC roku. Wszyscy są w uroczystym nastroju, gryzą paznokcie do krwi, życzą konkurencji żeby ją piekło pochłonęło i takie tam inne przyjemne rzeczy. Przynajmniej ja tak robię
.
No to jedziemy.
Styczeń - Pif Paf City - kris kelvin

Miesiąc wyjątkowy bo wygrałem ja. Dla mnie rzecz o tyle ciekawa, że nie sądziłem, iż kiedyś zbuduję coś w tematyce “Dzikiego Zachodu”. Jak widać same klisze - Saloon, Hotel, Stacja Kolejowa, bandyci uciekają z forsą a szeryf z pomagierami ich gonią. No ale wyszło fajnie co tu się czarować
Luty - Kenworth W900 Rotator - M-Longer

Jak widać rzecz wyjątkowo długa, podobnie zresztą jak i autor (co powiedział by na to Freud?). Naszpikowane toto jest jakimiś silnikami. Jeździ i rusza tym długim czymś, i tak dalej, aha i podnosi, no!!! Więcej pisać nie będę bo się nie znam. Widziałem na wystawie w Warszawie i zdjęcia nie oddają całego uroku. Obłędny model.
Marzec - Po burzy - Lolas

W marcu małe zaskoczenie. Nie tyle zwycięzcą, co autorem. Lolas niestety buduje za rzadko. Marnuje swój talent na tak marginalne rzeczy jak rodzina, praca i inne niepoważne rzeczy. A szkoda. Tutaj za bardzo nie mam co pisać. Jak każda praca Lolasa i ta jest przepiękna, dopracowana i świetnie sfotografowana. To część większej całości, którą również można było zobaczyć na żywo w Warszawie w Muzeum Techniki. Byłem, widziałem, śliniłem się.
Kwiecień - Dookoła wieży zegarowej - Hippotam

W kwietniu tryumfował znany nam założyciel tego bloga. Niestety będę się tutaj musiał często powtarzać przy tych krótkich opisach. No więc praca jest również obłędna. Zarówno architektonicznie jak i kolorystycznie to małe (no nie takie małe) arcydzieło. Też widziałem i też się śliniłem. Po prostu cudo. Niestety Hippo cierpi na tę samo przypadłość co Lolas, rzeczy nieważne (rodzina, praca dom) odciągają go od tych naprawdę ważnych (KLOCKI). Zapalmy świeczkę.
Maj - Ursus C-330 - Jerac

No i co tu napisać? Może zacznę od tego, że moim zdaniem autora powinno się zdyskwalifikować. Miałem ostatnio okazję podejrzeć jak to jest zbudowane. To nie wyszło spod ręki człowieka, a w konkursach powinni startować tylko ludzie. Skoro nawet projektanci zestawów lego nie mogą spać po nocach myśląc o tym traktorze to chyba coś jest na rzeczy? Nawet jeśli Ci projektanci mają skrzywienie na punkcie maszyn rolniczych i rozpadających się samochodów.
Czerwiec - Atrakcja turystyczna - Zgredek

W czerwcu zwyciężyła atrakcja turystyczna, która przy bliższych oględzinach okazuje się po prostu kościołem. Myślę, że to najładniejszy kościół z lego jaki zbudowano. Bije na głowę te wszystkie dziwaczne i wymyślone katedry z miliona szarych klocków. Jak w większości modeli zdjęcie nie oddaje piękna i majestatyczności budowli. Mam szczególny sentyment do tej budowli bo na dachu są moje czarne dachówki. Bez nich to już nie byłoby to samo.
Lipiec - Pinball - Atr

No to już zupełne szaleństwo. Zrobić z klocków działającego pinballa to nawet najstarsi górale by tego nie wymyślili. Strzeliłem sobie kilka partyjek na warszawskiej wystawie. Oczywiście są tam jakieś dziwne elektroniczne rzeczy, ale wyszło to urządzeniu tylko na dobre i o dziwo wszystko działa. Czego to ludzie nie wymyślą?
Sierpień - Tygrys w Normandii - Ciamek

A Tiger??? In Africa??? No niestety nie jest to kawałek “Sensu życia” Monty Pythona tylko, stary, dobry faszystowski czołg w Normandii. Jak zwykle u Ciamka masa szczegółów, wspaniały czołg a nawet jakiś Niemiaszek robi sobie jajecznicę mimo, że spadochroniarze lecą już z nieba. Co tu dużo pisać? Trzeba czekać na koła pasowe w ciemnoszarym kolorze
Rewelacja, ale to chyba normalne.
Wrzesień - Fabryka - Jonder_qind

Kolejny syn marnotrawny po latach nieobecności powrócił i też wygrał Moc Miesiąca. Fabryka jest śliczna. Taka jak być powinna. Czerwona z czarnym dachem. Niezbyt przekombinowana, ale też niezbyt prosta. No i te świetne okna. Wybornie się prezentuje, a w zasadzie wybornie by się prezentowało gdyby było w kolorze ciemnoczerwonym. Niestety autor nie dorósł do powagi sytuacji i zamiast wydać dwuletnie kieszonkowe na klocki poszedł na łatwiznę i zrobił to w zwykłym kolorze czerwonym
Październik - Leopard 2A4 - Sariel

No to jest solidny kawał maszyny zagłady zrobiony z dziecinnej zabawki. Za to należy się autorowi szacunek. Jeździ, rusza lufą i czym tam może ruszać. Nie jest to pierwszy czołg Sariela, ale z pewnością najlepszy. Ciężko będzie tu się poprawić oj ciężko. Jeden z nielicznych technicowych modeli, na które mogę patrzeć bez wstrętu. Choć to raczej podpada pod Model Team, więc nie muszę się aż tak bardzo wstydzić.
Listopad - Pneumatic Crane Truck - Waler93

No kurde, tutaj to nie wiem co napisać? Technic w czystej postaci. Masa silników, kabli, lampek, “słiczerów”. Jest nawet 50 cm extension wire. Bez młotka nie podchodź. Można powiedzieć wejście smoka. 17 lat, debiut na forum i od razu Moc Miesiąca. Szkoda tylko, że ten dobrze zapowiadający się młody człowiek tak pobłądził w życiu. Ale może z Bożą pomocą będą z niego ludzie.
Grudzień - Domek Letniskowy - maciejr

Domek jak domek. Raczej pałac niż domek. Olbrzymiaste i masa szczegółów. Pokoiki, garaż z gratami, toalety. Sam domek też bardzo dobry. Kolorystyka bez zarzutu. Ciemnoczerwony dach i piaskowe ściany po prostu nie mogą być złe. Szkoda, że autor jak wymieniani już tutaj poprzednio bumelanci buduje “raz na bardzo jakiś czas”. Tym razem może bez świeczki.
Uff, no i dobrnęliśmy do końca. Może szczęśliwego nawet. 12 prac i niestety 11 z nich MOCem Roku nie zostało. Nie chcę tutaj kadzić Lugpolowi, ale jak się patrzy na te 12 miesięcy to poziom jest niebotyczny. Może w różnych dziedzinach życia Polacy jakoś kiepsko dają sobie radę, ale w składaniu tych małych plastikowych klocuszków to jesteśmy mistrzami świata. Amen.
Ciekawy byłem (jak chyba wszyscy) kto wygra, bo jakkolwiek poziom prac jest bardzo wysoki to na szczęście w tym roku nie było jakiegoś żelaznego faworyta. Przypomnę tylko że w zeszłym roku niejaki Żbik już w styczniu odebrał reszcie nadzieję swoją Monstrualną Nabieraczką Fasoli, a reszta zastanawiała się tylko czy wygra wyraźnie czy zmiażdży resztę. Niestety zmiażdżył. Tutaj możemy zapalić świeczkę.
No sensacji wielkiej nie było i wygrał nasz “ukochany” kosmita Jerac ze swoim “perelowskim” traktorkiem. Ja stawiałem na Sarielowy czołg, ale zwycięstwo Zgredka, Hippo , Longera żadną niespodzianką by nie było.
A więc Lugpolowy Moc Roku 2010

PS. No na przyszłość jednak trzeba kosmitów dyskwalifikować. To w końcu konkurs dla Ziemian. I tak nie mamy lekko.