Jeden z naszych technicowych ulubieńców, liftarmowy czarodziej z Francji, Nico71, właśnie pokazał wózek widłowy. Wciąż nie mamy pojęcia jak w szerokiej na 15 studów konstrukcji zmieścił 4 silniki z całym układem zdalnego sterowania, ale być może wyjaśni nam to zapowiadana przez Nico instrukcja. Póki co pozostaje zachwycać się zgrabnym i realistycznym wyglądem wózka, jak i jego sprawnym działaniem:
Może nie potrafię odróżnić stormtroopera od clonetroopera, ale potrafię jeszcze zauważyć dobrą pracę ze świata GW. Na przykład tą:
Forumowicz Eurobricks Pedro zbudował tą dioramę na konkurs GW organizowany przez ten serwis. W głosowaniu czytelnicy Eurobricks przyznali jej pierwsze miejsce w kategorii “bignette” (czyli większa miniaturka).
To port piracki. Inspiracją była wycieczka na Jamajke (podróż poslubna), gdzie właśnie położone jest miasto Port Antonio. Nie było tam żadnej pirackiej przystani (ale jest jedna wielka w Port Royal), ale nazwa mi się spodobała więc zaadoptowałem jej do mojego dzieła.
Port ma knajpę z barem, dwie sypialnie i magazyn z działającym dźwigiem.Wszystkie dachy są zdejmowane, dzieki czemu praca nadaje się do zabawy.
Lino Martins nadjeżdża ze swoim najnowszym modelem samochodu, Pontiakiem Safari rocznik 57, jak sam mówi - zamówionym przez jego dziewczynę Sue, której model widać po prawej:
Zastanawiam się tylko, który model jest fajniejszy? Dziewczyna czy samochód?
Były takie trzy - Titanic, Brittanic i Olympic. Pierwszy spotkał górę lodową, drugi spotkał minę. Tylko trzeci (tak naprawdę zbudowany pierwszy) przetrwał i służył aż do 1935 roku. Uzytkownik flickra rm1985moc zbudował jego model w mikroskali:
W kadłubie zamontowanych jest mnóstwo (20) diod LED, dzięki czemu można było zrobić takie nocne zdjęcia okrętu:
Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem zdjęcia wystawy Millyard Project chciałem tam pojechać. Niestety, ta największa na świecie instalacja w skali minifig znajduje się w Manchesterze, NH w USA, czyli po drugiej stronie oceanu. A ja nawet do mojego brzegu oceanu mam spory kawałek, więc wydawalo się, że nie dam rady tego zobaczyć.
Ale okazuje sie, że nawet najdziksze marzenia się spełniają. Ostatnio poleciałem słuzbowo do Stanów i z zaskoczeniem zorientowałem się, że biuro mojej firmy sąsiaduje z budynkiem SEE Science Center. Dałem więc sobie spokój z lunchem i całą przerwę spędziłem gapiąc się na piękne uliczki Amoskeag.
Zrobiłem mnóstwo zdjęć, więc zapraszam wszystkich na wirtualną wycieczkę po Millyardzie. I jesli kiedyś będziecie mieć możliwość - zobaczcie to osobiście - warto.
Alan Chia (713 Avenue) prowadzi olimpijski projekt fotograficzny podobny do Jarod-owego, ale z jedną wielka różnicą. Wszystkie figurki to stormtroopers!