Może coś tytułem wstępu?
Jestem Kris Kelvin i część z was pewnie mnie trochę zna - bawię się klockami w wieku Chrystusowym co chyba wystarczy za całą charakterystykę osoby. Ostatnio zaobserwowałem ciekawe zjawisko. Zdarzyło mi się rozmawiać z paroma osobami i zauważyłem, że są budowle z klocków dla mnie kultowe, ale zupełnie nie znane przez innych. Światek AFOL-i rozrasta się w coraz szybszym tempie. Przybywa nam kolejnych zainteresowanych klockami, którzy zaczynają budować, czytać blogi, przeglądać strony internetowe i nie zdają sobie sprawy, że to to co oglądają obecnie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Że są kreacje które powstały wiele lat temu, a które obecnie są trochę, by nie rzec całkiem zapomniane.
Kiedyś światek AFOL-i był bardziej zwarty i hermetyczny. Dobra budowla szybko zostawała dostrzeżona na całym prawie świecie. Dziś ilość stron internetowych i blogów oraz kreacji powstających codziennie jest tak duża, że współczesne kreacje mają bardzo krótki żywot i po kilku dniach odchodzą w zapomnienie. A co dopiero mówić o budowlach które powstały kilka lat temu? No i stąd mój pomysł na “odkurzenie” kilku zapomnianych arcydzieł. Jako, że interesująca mnie tematyka sprowadza się głównie do serii “Castle” o tym też będą traktować moje wpisy. Oczywiście może zdarzyć się i pewnie zdarzy, że opiszę coś co większość zna, albo komuś mój wybór nie przypadnie do gustu. Co dla mnie jest kamieniem milowym dla kogoś będzie nudną szarą wieżą. Cóż…
Bedziecie musieli z tym żyć.
A więc zacznijmy od tego od czego i ja zacząłem. Dawno dawno temu kiedy jeszcze byłem piękny i młody (obecnie tylko piękny) przetrząsając zasoby Brickshelfa natrafiłem na budowlę, która spowodowała, że “na poważnie” zacząłem interesować się budowaniem z klocków i w końcu zacząłem.
Oto przed wami Col Du Mont Tower autorstwa Brody`ego.

Dla mnie żywa legenda jak Michael Jordan czy Andre Agassi. Kiedy pierwszy raz to zobaczyłem nie mogłem uwierzyć, że tak można budować z klocków. Owszem pamiętałem z czasów dzieciństwa zabawy klockami, pamiętałem stare zamki oglądane w katalogach Lego. Dopiero jednak ta budowla otworzyła mi oczy co naprawdę można zrobić z klocków.
Już sama wielkość robi wrażenie. Kwadratowa podstawa o boku 80 kropek i majestatyczna wieża “wyrastająca” ze skały piętrząca się na wysokość kilkudziesięciu bricków.
Skała, ale jaka skała ! ! !
Bez wątpienia jedna z najpiękniejszych form terenu jaką widziałem. Prosta i tu tkwi jej siła. Zwykłe cziemnoszare skały + trochę zielonych skosów + trochę zielska. A do tego bardzo ładne drzewo z klocków
Kawałek wybrukowanej drogi, rozwalająca się studnia, grzybek…
Czego chcieć więcej i po cóż więcej kombinować?

Sama wieża jest jak widać bardzo prosta, bez żadnych architektonicznych szaleństw i cudacznych technik powodujących, że budowla wygląda niesamowicie, ale lepiej w jej pobliżu nie oddychać bo odpadnie dach. Zwykłe proste schody, most zwodzony, dach z czarnych dachówek. Ba nawet pięknie użyte tak czasem pogardzane panele. I do tego kilka zgrabnych detali: sowa na kominie, lampy, stojak na miecze, teleskop, umiejętne i oszczędne użycie muru pruskiego. No i prawie wcale nie widać tu kafli. Żadnych tam SNOT-ów. Prawdziwie po męsku, ze wypustkami na wierzchu.
Jeszcze jedna rzecz. Prezentacja całości jest po prostu wyborna. Zdjęcia ostre, tło ładnie wycięte, nic nie rozprasza uwagi i można w spokoju kontemplować to arcydzieło.
I już na sam koniec. Budowla ma ponad trzy lata. Pamiętajcie o tym. Kiedy powstawała nie było kosmicznych technik, wielu klocków w różnych kolorach. A mimo to dziś budowla nie zestarzała się nic a nic. Nadal jest piękna, majestatycznawspaniała i postawiona przy prawie każdej współczesnej budowli robi nadal kolosalne wrażenie.
I na tym wypada nam chyba zakończyć
Galeria Brickshelf
Galeria Flickr